Diagnostyka

o mojej pracy NIEZNANY ŚWIAT link

Proszony o pomoc w leczeniu lub o wskazówki jak odzyskać zdrowie, rozmawiam z cierpiącym, obserwuję jego zachowanie i razem staramy się zrozumieć co wpłynęło lub działa obecnie na bieżący stan zdrowia. Najprościej znaleźć aktualnie niedrożne, blokowane lub zerwane połączenia fizyczne lub energetyczne. Przesunięty krąg utrudnia komunikacje mózgu z narządami i trzeba go wstawić na swoje miejsce by poczuć się dobrze, by wyzdrowieć. Napięta głowa może zakłócać pracę brzucha a napięty brzuch może wywołać ból głowy. Ciek wodny, promieniowanie telefonu komórkowego mogą tak ciągle i intensywnie zakłócać nasze biopole, że trzeba założyć odpromienniki a z telefonu korzystać przez słuchawki przewodowe by poczuć się dobrze, by wyzdrowieć. Czasami trzeba udać się w podróż do przeszłości i poszukać początku tego co nazywamy chorobą w osobistych  życiowych zdarzeniach lub przeżyciach z bliskimi, a czasami trzeba udać się do przyszłości i zobaczyć co gorszego przydarzyłoby się nam lub naszym bliskim gdyby choroba nas nie zatrzymała i nie zmieniła. Aktualne okoliczności, moment kiedy problem został poczęty lub poznanie  konsekwencji jego braku pozwala podjąć właściwe działania, zastosować skuteczne środki, zrozumieć, że charakter, osobowość, postrzeganie świata i ludzi też wpływają na nasze zdrowie i że ich korekta lub zmiana mogą nas uzdrowić, ustrzec przed powtórką cierpienia w przyszłości, czyli po prostu zmienić nasz los, przyczynić się do wyzdrowienia i szczęścia.

Czy zwierzęta choć nie wiedzą jak nazywają się ich choroby potrafią sobie pomóc? Jak to się dzieje, że nie mając diagnozy-rozpoznania swoich dolegliwości, nie znając nazw roślin, terminów przydatności produktów, wybierają i zjadają właściwe i w ten sposób unikają szkodliwych skutków albo  zdrowieją? Czy to przypadek, że kot je więcej kilka dni przed nadchodzącym mrozem i nawet przez ubranie odnajdzie bolący kawałek ciała swojego opiekuna i położy się na nim?

Te i podobne pytania warto sobie zadać, zanim zaczniemy w encyklopediach lub na forach internetowych szukać nazwy choroby, która jak worek pomieściłaby nasze dolegliwości. Te i podobne pytania warto sobie zadać przed pytaniem terapeuty o nazwę tego co nam dolega, nazwę, która uzasadniałaby ból z którym już tak długo cierpimy. Warto o nich pomyśleć w oczekiwaniu na rozpoznanie lub zanim zaczniemy stosować tabletki i programy, które wyznaczył nam komputer. Może podczas tego oczekiwania warto sobie przypomnieć kiedy i po jakim pokarmie lub przeżyciu czuliśmy się źle i trudno nam było ten pokarm, przeżycie lub emocję przetrawić. Zrozumiemy wtedy, że to nie tylko produkty ale również nasze emocje decydują o naszym samopoczuciu i zdrowiu. Może też podczas takiego procesu uświadomimy sobie, że chorymi to warto by nazwać te produkty czy nasze reakcje na wydarzenia minione lub nadal trwające a nie obecny stan, który jest próbą adaptacji, neutralizacji lub regeneracji. Niektórzy też, przypomną sobie, jak to niby przez przypadek lub dlatego, że mieli ochotę, wzięli na wycieczkę ciepły sweter choć zapowiadano upały a wystąpiły chłody i zjedli wieczorem czosnek by rano czuć się wspaniale gdy innych właśnie łamało w kościach lub drżeli od gorączki.

Ja świadomie unikam przypisywania nazw chorób do odczuwanych dolegliwości by uniknąć programowania. Jestem z wykształcenia elektronikiem. Dobrze znam możliwości i konsekwencje diagnozowania i działania systemów, którym za namową specjalistów powierzamy swoje ciała a czasami życie. Można z nich korzystać, choć czasami warto pomyśleć co robią i jak żyją zwierzęta.

Maksymalną uwagę i koncentrację osoby cierpiącej lub zwracającej się o pomoc kieruję na środki i metody usuwające z ciała, umysłu i duszy toksyny oraz obce programy. Zwracam cierpiącemu uwagę na reakcje ciała na konkretne osoby, produkty, sytuacje i relacje. Przypominam o marzeniach oraz dostarczeniu potrzebnych organizmowi substancji odżywczych i zasobów energetycznych. Czasami wystarczy tylko spojrzeć na potrzebującego pomocy, żeby rozpoznać jego problemy. Szczególnie wygląd twarzy i oczu daje wiele wskazówek. Ton głosu i mowy chorego oraz jego oddech, zapach z ust również daje pewne informacje. Oglądanie oczu, języka, sposobu chodzenia i siedzenia, zachowania, mogą być sygnałem i pomóc wykryć prawdziwą przyczynę niedomagań. Podczas spotkania, rozmowy, odczuwam dłońmi i/lub całym ciałem emocje i energię biopola osoby zwracającej się o pomoc. Wykorzystując przyrządy radiestezyjne np. wahadło i/lub różyczkę szukam anomalii i zakłóceń w ciele i biopolu kontaktującej się ze mną osoby. Najszybsza i  najbardziej precyzyjna jest metoda radiestezyjnej oceny narządów, obszarów i całego ciała z receptorów dłoni, którą przekazał mi Eligiusz Kozłowski. Ta metoda radiestezyjna oraz wiedza i doświadczenie zielarskie pozwalają na odkrycie zakłóceń i dobranie antidotum dla amonali występujących w ciele i biopolu. Taki sposób a nazywam go zwierzęcym pozwala wykryć źródło problemu i dobrać środek leczniczy nawet jak nie znamy miejsca problemu lub nazwy choroby. By być pewniejszym w ocenach, które robię korzystam też z badań medycyny klasycznej, analizuję wyniki badań krwi, USG, RTG, TK, MR i innych. W razie wątpliwości testuję punkty akupunkturowe lub robię analizę irydologiczną z tęczówki. Na życzenie wykonuję komputerową diagnostykę np. Rudoraku, Oberon.

Połączenie zwierzęcych możliwości, wyników laboratoryjnych badań, wiedzy z medycyny akademickiej, ludowej i dalekowschodniej, irydologia, komputerowe testery, pozwalają w pełniejszy i dokładniejszy sposób spojrzeć na wybrane obszary zaburzeń i skutki procesu zwanego chorobą oraz znaleźć środki i metody, które je skompensują lub zneutralizują najskuteczniej i najszybciej. Powtarzam  metody te wzajemnie się uzupełniają i mogą a nawet powinny być używane do sprawdzania się wzajemnie. Bo bardzo ważna jest precyzyjna ocena stanu chorego, przed kuracją, w trakcie i po. Łatwiej jest wtedy zastosować odpowiednie i we właściwym czasie, środki i zabiegi, które wspomogą leczenie konwencjonalne jeśli takie jest prowadzone lub osoba zamierza z niego skorzystać.

Jeśli komuś odczuwającemu dolegliwości ze strony narządu wzroku nie pomagają wizyty u okulisty należy się zastanowić czy przyczyna choroby nie tkwi gdzie indziej, np. w narządach wewnętrznych, które mają swoje odpowiedniki w narządach czuciowych lub tabletkach, które przyjmujemy np. tabletki na duże ciśnienie mogą jako uboczny efekt powodować pogorszenie wzroku, albo np. mamy kłopoty rodzinne, na które już nie możemy patrzeć itd.

Pamiętajmy problemy z oczami (swędzenie, pieczenie, uczucie piasku w oczach, przewlekłe zapalenie spojówek, pogorszenie ostrości wzroku, itp.) bardzo często związane są:

  • ze słabością wątroby lub jej zanieczyszczeniem, urazami głowy w części potylicznej.
  • konfliktami emocjonalno-bytowymi np. strach przed przyszłością, śmiercią wyczula oko na dal co pogarsza widzenie blisko.
  • przyjmowaniem niektórych farmaceutyków i dodatków do żywności np. słodzik aspartam, który rozkłada się na alkohol metylowy od którego się ślepnie.

Metody, którymi się posługuję i przedstawię w tym dziale zostały wypracowane w wyniku obserwacji przez wiele tysięcy lat, przetrwały próbę czasu, są proste i precyzyjne. Ich wykorzystanie jest możliwe dzięki wrażliwości ludzkiego ciała i umysłu, a zastosowanie ułatwione dzięki nowościom technologicznym w elektronice.