Eric Pearl

Dr Eric Pearl
Dr. Eric Pearl pracował jako chiropraktyk przez 15 lat. Jego pacjenci zaczęli mu opowiadać o fenomenalnych odczuciach cielesnych, doznawanych podczas wykonywanych przez niego zabiegów. Dostrzegali obecność osób trzecich w pokoju, widzieli świetliste istoty, doświadczali błogostanu i wszechogarniającej radości. Następowały też natychmiastowe uzdrowienia, znaczna poprawa w ciężkich przypadkach i długotrwałych schorzeniach. Występowało uzdrowienie z raka, chorób związanych z AIDS, artrozy, chronicznego zmęczenia i wielu, wielu innych.
Od kilku lat dr Eric Pearl kształci osobiście w różnych krajach świata tych, którzy chcą nieść te wibracje i rozprzestrzeniać je dla dobra wszystkich istot i Matki Ziemi.
Dr. Eric Pearl kształcąc wszystkich osobiście jest pewny, że ci, którzy stają się jej przekazicielami uzyskali dokładnie takie same informacje związane ze sposobem przekazu. Dr Pearl wykształcił już ok 70 tys uzdrowicieli rekonektywnych w 68 krajach.
Książka The Reconnection® ” POŁĄCZENIE ZE ŹRÓDŁEM „, została dotychczas przetłumaczona na ponad 30 języków, w tym i na polski.
Pamiętaj! Uzdrawiając siebie uzdrawiasz innych, uzdrawiając innych uzdrawiasz siebie. Cuda mówią same za siebie. Nie zwlekaj i nawiąż Połączenie ze Źródłem.

Książka – Połączenie ze źródłem

Znaki na drodze fragment książki dr. Erica Pearla ” POŁĄCZENIE ZE ŹRÓDŁEM „
Tego dnia niewątpliwie moja energia wzrosła, osiągając zupełnie nowy poziom. Dlaczego tak się stało? Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Energia wzrastała i osiągała nowy poziom czasami raz w tygodniu, czasami co kilka dni, czasami kilka razy w ciągu jednego dnia.
Choć wiedziałem, że energia przepływa przeze mnie, osobiście jej nie wytwarzałem ani też nią nie kierowałem. Robił to ktoś o wiele potężniejszy ode mnie.
Czytałem wiele książek, lecz opisy „uzdrawiania energią”, które w nich odnajdowałem, nie pasowały w żaden sposób do tego, co zaszło w przypadku Gary’ego. W tym wypadku zadziałało coś więcej niż „zwyczajna energia”. Była to energia, która wykraczała daleko poza techniki opisywane w książkach i publikacjach z kręgu New Age.
Ta energia była zupełnie odmienna, a jednocześnie bardzo realna.
Uzdrowienie Gary’ego nie tylko zmieniło jego życie, lecz także moje. Nie był on jedynym pacjentem, z którym pracowałem w opisany sposób. Już od ponad roku używałem metody przesuwania moich rąk nad ciałem pacjentów. Nie był on też jedyną osoba, która doznała znaczącego uzdrowienia. Jednak Gary reprezentował najbardziej oczywisty przypadek głębokiej zmiany. Był on pacjentem, który przybył do mnie z poważnym niedowładem, a wyszedł z gabinetu uzdrowiony. Ponad dwudziestu najlepszych w kraju lekarzy nie było w stanie poprawić czy skorygować chodu, ustawienia bioder, nóg oraz postawy tego pacjenta. Te zaburzenia oraz skojarzone z nimi bóle całkowicie ustąpiły. Stało się to w ciągu niewielu minut.
Zastanawiałem się, dlaczego ta energia zamanifestowała się poprzez mnie. Powiedzmy, że siedziałbym na obłoku i podróżował ponad ziemią w poszukiwaniu właściwej osoby, której miałbym przekazać uzdrawiającą energię. Wątpię, czy byłbym w stanie przebić się przez eteryczną zasłonę i wskazać:
– To jest właśnie ta osoba, której chcę przekazać tę drogocenną energię. Tej właśnie osobie pragnę przekazać ten dar! Może nie zaistniało to dokładnie tak jak to opisałem, ale tak to odczuwałem.
Nie spędziłem bynajmniej swego życia siedząc w pobliżu górskiego szczytu w Tybecie, koncentrując świadomość w okolicy pępka i od czasu do czasu jedząc pałeczkami okruchy pokarmu. Poświęciłem natomiast 12 lat na rozwijanie mojej działalności chiropraktycznej.
Posiadam trzy domy, mercedesa, dwa psy i dwa koty. Byłem człowiekiem, który pozwalał czasami sobie na wiele przyjemności. Oglądałem więcej TV niż dwunastolatek, który przyrósł do fotela tkwiąc przez ekranem telewizora. Myślałem, że robiłem to wszystko, co „powinien” robić człowiek mojej proweniencji.
Oczywiście miałem pewne problemy i skumulowały się one tuż przed tym, zanim nastąpiło to szczególne wydarzenie. Jednak, w sensie ogólnym, moje życie rozwijało się zgodnie z planem.
Czyj jednak był to plan? To pytanie musiałem obecnie zadać sobie samemu. Kiedy spoglądałem wstecz, musiałem stwierdzić, że już wcześniej napotykałem na pewne znaki na drodze: dziwne wydarzenia, zbiegi okoliczności, fakty… to wszystko wskazywało na to, że moje życie bynajmniej nie przebiegało w zgodzie z tym co sam zaplanowałem.
Co było pierwszą wskazówką? Jak głęboko sięgają korzenie tego procesu? Jeżeli to pytanie postawilibyście mojej matce, odpowiedziałaby, że rzecz cała rozpoczęła się w chwili moich narodzin. Według słów matki moje narodziny były „nadzwyczajne”. Oczywiście większość matek wspomina narodziny swego pierwszego dziecka jako szczególne i unikalne. Ale to nie to samo. Niektóre kobiety przechodzą ten proces niełatwo. Rodzenie dziecka bywa dla nich ciężką pracą. Inne kobiety rodzą dzieci w lesie czy na tylnym siedzeniu taksówki. Moja matka?
Umarła na stole operacyjnym, kiedy mnie rodziła. Jednak to nie śmierć jej przeszkadzała. Przeszkadzało jej to, że musiała powrócić do życia….