Jakość czasu

Co to jest?

Z reguły mówi się o jakości w odniesieniu do produktów. Coś jest wysokiej jakości, albo niskiej, jest dobre albo złe, gorsze, albo lepsze… ale czas? Czy coś, czego nie widać, też takie może być? Popularne porzekadło głosi, że „czas to pieniądz”. To z gruntu błędne mniemanie zawdzięczamy starożytnym Babilończykom. Od nich przejęli je Rzymianie i tak przetrwało do dziś.

Tymczasem zdaniem współczesnych fizyków i… starożytnych Majów – czas jest czwartym wymiarem rzeczywistości.

Arguelles twierdzi, że Majowie, zwani Nawigatorami Czasu, odkryli jego prawdziwą naturę. Według nich czas jest energią i niesie określony program rozwoju. Energie czasu zmieniają się każdego dnia i każdy człowiek, w zależności od swojej daty urodzenia, inaczej na nie reaguje. To dlatego niektórzy z nas czują się fatalnie, mimo że prognozy biometeorologiczne są korzystne… Według tej teorii, nasze ciało mentalne wybiera sobie dzień przyjścia na świat w ciele materialnym. To, który dzień wybierze, uzależnione jest od rodzaju kosmicznej misji, jaką mamy wypełnić. Sami też decydujemy o tym, jakie „lekcje” przerobimy w nowej inkarnacji. A powtarzać je będziemy do skutku, inkarnując się raz po raz, póki nie zrozumiemy, jakie zadania stawia przed nami konkretny dzień, miesiąc, rok.

” Dobry czas na czytanie” – oznacza, że czas w tym konkretnym momencie ma taką właśnie jakość. Jest dobry na czytanie. Równocześnie może być zły na rozwiązywanie krzyżówek. Zauważ, że jakość tego czasu odnosi się do konkretnej czynności, do konkretnego działania. Nie mówisz, że czas jest „dobry/zły” sam w sobie -zawsze w kontekście czynności, działania.

Jednym słowem, jakość czasu określa przewidywaną jakość skutku działania.

Ale to nie wszystko. Oprócz odniesienia jakości czasu do działania postrzegamy to działanie zawsze z punktu widzenia podmiotu działania. Czyli „czas dobry na czytanie” jest teraz dla ciebie, ale wcale nie musi być taki dla mnie.

Skąd wiemy, jaką jakość ma czas?

Najczęściej określamy to intuicyjnie. Po prostu czujemy, że teraz jest dobry czas na to, a mniej dobry na coś innego. Do 20. roku życia człowiek rozwija swoje ego. Jego świetlana natura pozostaje w ukryciu (ogień krzepnie, blask ciemnieje – jak w kolędzie). W młodości trudno odkryć powołanie „zaprogramowane” w dniu narodzin. Rodzice i szkoła narzucają społecznie akceptowane, często obce wzorce postępowania. Potem młody człowiek zakłada rodzinę i nadal żyje wtłoczony w ciasny gorset uwarunkowań i konwenansów. Jednakże po trzydziestce świetlane ciało budzi się i protestuje.

Koło czterdziestki rozdarcie między tym, co się robi, a tym, co się robić powinno bywa tak duże, że pojawiają się kłopoty ze zdrowiem. A jednak każdy dostaje drugą szansę. W 52. roku życia powtarza się kin roku narodzin. Wtedy można nadrobić braki, rozpocząć nowy cykl życia.