Książka – Połączenie ze źródłem

Połączenie ze Źródłem Połączenie ze Źródłem

 

o Rekonesji i Uzdrawianiu Rekonektywnym
fragment książki dr. Eryka Pearla ” POŁĄCZENIE ZE ŹRÓDŁEM „

… wszyscy przychodzimy na ten świat z określonymi ograniczeniami. Jako ludzkość już dawno temu oddzieliliśmy się od energetycznego promieniowania, które dostrajało nas do naszych ciał, do pola energii otaczających nas osób, jak też do energii Ziemi i Wszechświata.
W jaki sposób doszło do tej separacji? Być może prawdziwa jest historia, która opowiada o konflikcie w społeczności Plejadian, a być może nie. Nie mogę na ten temat wypowiadać się z całkowitą pewnością. uważam jednak, że nasz los nie zawsze musiał być taki, jakim jest w chwili obecnej. każda starożytna kultura, włączając w to kulturę starożytnej Grecji ( tę cywilizację uważa się za podstawę cywilizacji Zachodu ) przekazuje opowieści o istnieniu dawnego, starożytnego, doskonałego świata. Nie było w nim wojen, ani też chorób. Były to krainy szczęścia, jak SHangri-La czy Atlantyda.
Potem nastąpił pewnego rodzaju upadek. Odłączyliśmy się od sił, które utrzymywały nas w stanie szczęścia i miłości. Nastąpiła separacja. Niektórzy ludzie łącza ten upadek z tym co wydarzyło się w ogrodzie Edenu. Inni uważają, że upadek i separacja nastąpiły jeszcze wcześniej.
Istnieją nieznaczne różnice, lecz ogólnie rzecz biorąc ta historia ma charakter uniwersalny, zawiera się w naszej nieświadomości i w naszych genach.
Proces Rekoneksji przywraca nam głęboką, gatunkową pamięć, na różne sposoby ponownie łączy z doświadczeniami Złotego Wieku, z całością życia, w której egzystowaliśmy u zarania dziejów. Nie jest to jedynie proces cofania się . Dzięki niemu posuwamy się również do przodu, ku czemuś nowemu. Osiągamy nową , całościową integrację, która stanowi podstawę prawdziwego, ewolucyjnego uzdrawiania.

Możemy mówić o ” cofaniu „. Jednak uzdrawianie, o którym tutaj mówimy, nie istniało w toku dotychczasowej historii. W dawnych czasach ludzki gatunek był bardziej zintegrowany, zharmonizowany, lepiej połączony z polem energii uniwersalnej. Nie były wówczas potrzebne częstotliwości, które miałyby dokonać Rekoneksji. Nasz ewolucyjny rozwój – jako ludzkości i cywilizacji – doprowadził do punktu, w którym możemy przyjąć nowe częstotliwości . Osiągnęliśmy wreszcie właściwy poziom i te nowe częstotliwości przenikają nasze życie…..

 

Cud Gary’ego
fragment książki dr. Erica Pearla ” POŁĄCZENIE ZE ŹRÓDŁEM „

„W jaki sposób ta osoba była w stanie wejść na schody?” Nad tym zastanawiałem się, spoglądając przez okno swego gabinetu. Mój nowy pacjent docierał właśnie na szczyt schodów. Posuwał się pojedynczymi ruchami nóg, oddzielanymi przerwami. W ich trakcie spoglądał na kolejny stopień szykując siły do wykonania następnego kroku.
Po raz kolejny zastanawiałem się, czy podjęcie praktyki kręgarza w gabinecie znajdującym się na drugim piętrze budynku pozbawionego windy, było najlepszym rozwiązaniem. Czy nie było to podobne do założenia warsztatu naprawy hamulców samochodowych u podnóża stromego wzgórza?
W momencie rozpoczęcia praktyki, w 1981 roku, nie miałem zbyt wielkiego wyboru. Obecnie sytuacja uległa zmianie. W przeciągu 12 lat moja działalność chiropraktyczna stała się jedną z największych w Los Angeles. Czyż mogłem zmienić miejsce przyjęć? Przenieść się?
Zdecydowałem, że nie wyjdę na zewnątrz, by pomóc pacjentowi pokonać ostatnie stopnie schodów. Nie chciałem mu odbierać poczucia sukcesu. W jego twarzy dostrzegłem determinację, charakterystyczną dla alpinisty wchodzącego na szczytową grań Mount Everest. Kiedy osiągnął ostatni stopień, skojarzył mi się z dzwonnikiem z Notre Danie i jego brawurową wspinaczką na kościelną wieżę.
Spojrzałem na papiery pacjenta. Jego imię brzmiało Gary. Przybył do mnie z powodu bólu pleców, który towarzyszył mu przez całe życie. Nic w tym dziwnego. Choć był młody i zdrowy, jego sylwetka została całkiem zniekształcona. Dostrzegłem, że prawa noga jest o kilkanaście centymetrów krótsza od lewej. Prawe biodro znajdowało się o wiele wyżej niż lewe. Z powodu tej deformacji Gary poruszał się gwałtownymi ruchami. Wysuwał do przodu prawe biodro, a następnie gwałtownie wyrzucał do przodu ciało, by zachować równowagę. Prawa stopa była skręcona do wewnątrz i spoczywała na lewej. Jego dwie nogi wskutek tego funkcjonowały jako jedna większa noga, przy pomocy której podtrzymywał on górną część ciała. Plecy były pochylone do przodu pod kątem 30 stopni, aby zapobiec upadkowi. Jego postawa sprawiała wrażenie, że za chwilę chce skoczyć do wody.
Postawa Gary’ego oraz jego chód spowodowały zaistnienie poważnych problemów w plecach. Narastały one od dzieciństwa do chwili obecnej.
Gary opowiedział mi swoją historię. Okazało się, że walczył o przeżycie od samego początku swego istnienia. W trakcie porodu lekarz zbyt wcześnie przeciął pępowinę. Z tego powodu ustał dopływ tlenu do mózgu noworodka. Zanim płuca podjęły funkcję, nastąpiły uszkodzenia mózgu. W rezultacie prawa część ciała nie rozwijała się symetrycznie w stosunku do lewej. Gary powiedział, że do 14 roku życia odwiedził ponad 20 lekarzy Wykonano mu zabieg chirurgiczny, by przedłużyć ścięgno Achillesa w prawej nodze. Operacja nie spowodowała korzystnych zmian. Zastosowano buty ortopedyczne oraz metalowe usztywnienie nóg. Brak jednak było poprawy W prawej nodze nasiliły się skurcze mięśni. Pacjentowi zaordynowano leki rozkurczające. Skurcze jednak nie ustały, natomiast tabletki wywołały uczucie przytępienia i dezorientacji. W końcu Gary postanowił zgłosić się do renomowanego i powszechnie szanowanego specjalisty. Był przekonany, że ten lekarz na pewno mu pomoże. Po dokładnym zbadaniu doktor usiadł, spojrzał Gary’emu prosto vv oczy i powiedział, że nie jest w stanie niczego zrobić. Dodał, że Gary będzie miał zawsze problemy z plecami, a wraz z upływem lat problemy te będą się nasilać. Układ kostny pacjenta będzie ulegał osłabieniu i niszczeniu. W końcu będzie zmuszony korzystać z wózka inwalidzkiego. Gary tylko gapił się na lekarza. Gary pokładał w tym specjaliście całą swoją nadzieję. Z gabinetu wyszedł jednak z poczuciem głębokiego odrzucenia, większego niż kiedykolwiek wcześniej. Był to dzień, w którym Gary postanowił zrezygnować z usług medycznego establishmentu.
Minęło 13 lat. W tym czasie Gary ćwiczył ze swą znajomą. Powiedział jej, że doświadcza bardzo mocnego bólu pleców. Tak się składało, że znajoma była moją pacjentką dwa lata temu. Leczyła się z urazów, których doznała podczas motocyklowego wypadku. To ona zachęciła Gary’ego, by odwiedził mój gabinet. Tak więc przybył.
Przeczytałem jego papiery, a następnie zapytałem:
– Czy wiesz, co się tu odprawia?
Gary spojrzał na mnie zaskoczony nieco tym pytaniem:
– Jesteś kręgarzem, nieprawdaż?
Skinąłem głową, celowo powstrzymując się od dalszych wypowiedzi. W powietrzu zawisło pytanie.
Wprowadziłem Gary’ego do drugiego pokoju i zająłem się ustawianiem jego kręgów szyjnych. Poleciłem mu przyjść za dwa dni w celu oceny skuteczności zabiegu. Pierwsza wizyta była zakończona. Za dwa dni Gary powrócił. Tak jak poprzednio, poleciłem mu, by położył się na stole. Nastawienie potrwało jedynie parę sekund. Tym razem nakazałem zamknąć oczy i nie otwierać do chwili, gdy na to pozwolę. Umieściłem ręce dłońmi skierowanymi ku dołowi kilkanaście centymetrów ponad jego piersią. Odczułem szczególne, niezwykle wrażenia. Te wrażenia nasiliły się, kiedy przesunąłem ręce w kierunku głowy. W ten sposób dotarłem do skroni. W tym miejscu zatrzymałem dłonie. Obserwowałem oczy Gary’ego. Gałki oczne wykonywały gwałtowne ruchy do przodu i do tyłu oraz na boki. Gary wszedł w stan transu.
Instynktownie poczułem potrzebę przesunięcia dłoni w kierunku stóp pacjenta. Trzymałem je na wprost podeszew stóp Gary’ego. Czułem, jakby moje ręce były zawieszone na niewidocznej podpórce.
W związku z wczesnodziecięcą deformacją prawa noga Gary’ego pozostawała skręcona do środka, mimo że pacjent leżał na plecach. Patrzyłem na jego stopy ubrane w skarpety i nie przypuszczałem, że będę świadkiem szczególnego zjawiska. Wydawało się, że powracają do życia. Sprawiały początkowo wrażenie dwóch oddzielnych istot, jakby nie należały do Gary’ego. Zdumiony obserwowałem ruchy stóp pacjenta. Wydawało się, że każda stopa wyposażona jest w samodzielną świadomość.
Nieoczekiwanie prawa stopa zaczęła wykonywać ruchy zbliżone do przyciskania pedału z gazem w samochodzie. Włączył się także drugi ruch, polegający na skręcie stopy. Rotacyjny ruch powodował, że przestała ona spoczywać na lewej stopie. Palce prawej stopy zaczęły kierować się w stronę sufitu, podobnie jak palce lewej.
Wydawało mi się, że przestałem oddychać z wrażenia. Tymczasem gałki oczne Gary’ego wykonywały wahadłowe, szybkie ruchy, natomiast stopy ruchy „pompowania”, a następnie skręcały się, przyjmując pozycję do środka i na zewnątrz. Ruchy powtarzały się. Następnie ustały. Czekałem. Czas płynął. Czekałem. Wydawało się, że nic się już nie wydarzy.
Intuicyjnie przesuwałem się wzdłuż ciała pacjenta, aż znalazłem się po jego prawej stronie. Nieoczekiwanie zdecydowałem się położyć ręce na prawym biodrze. Moja prawa dłoń spoczęła na lewej. Środki dłoni nie pokrywały się ze sobą. Spojrzałem na stopy Gary’ego. Ponownie stopa prawa zaczęła wykonywać ruchy „pompowania”, a jednocześnie rotacyjne skręty – do środka i na zewnątrz.
Cierpliwie czekałem. Nic ponadto nie wydarzyło się.
Zabrałem delikatnie dłonie z biodra i przeniosłem je w kierunku piersi pacjenta. Dwoma palcami dotknąłem jej i powiedziałem:
– Gary? Wydaje się, że skończyliśmy.
Oczy Gary’ego w dalszym ciągu szybko się poruszały, choć zauważyłem, że próbował je otworzyć. Pacjent otworzył je rzeczywiście 30 sekund później i wyglądał na lekko nieprzytomnego.
– Moje stopy poruszały się – powiedział, jakbym tego sam nie widział
– Mogłem je odczuwać, lecz nie mogłem powstrzymać tego ruchu. Odczuwałem wszędzie ciepło, a w prawej łydce doświadczałem szczególnego poczucia przyrostu energii. Wiem… możesz pomyśleć, że zwariowałem, wydało mi się, że niewidzialne dłonie przekręcają moje stopy, choć wcale nie sprawiały wrażenia dłoni.
– Możesz teraz wstać – powiedziałem, robiąc wszystko by zachować spokój. Gary po raz pierwszy w swoim 26-letnim życiu stanął na dwóch niezależnych nogach. Widać było, że jest wysokim mężczyzną. Patrzyłem na niego z zachwytem. Plecy Gary’ego były proste, biodra zaś znajdowały się na równym poziomie. Wyraz twarzy pacjenta zaczął odzwierciedlać zrozumienie tego, co zaszło.
Kiedy wykonał kilka próbnych kroków mogłem stwierdzić, że minimalne kuśtykanie pozostało. Było ono jednak nieporównywalne z poprzednim chodem. Wtedy Gary po prostu zarzucał nogami. Mężczyzna opuścił mój gabinet z szerokim uśmiechem na twarzy. Obserwowałem, jak swobodnie schodzi po stopniach.

 

Spis treści

Przedmowa 11
Wstęp 19
Podziękowania 21
Część I – Dar
Rozdział I: Pierwsze kroki 25
Rozdział II: Nauki z życia po śmierci 33
Rozdział III: Dziecięce sprawy 49
Rozdział IV: Na nowej ścieżce odkryć 67
Rozdział V: Otwieranie nowych drzwi,
włączanie światła 81
Rozdział VI: Poszukiwanie wyjaśnień 99
Rozdział VII: Podarowany kamień 105
Rozdział VIII: Wgląd bieżący i przyszły 117
Część II – Uzdrawianie Rekonektywne oraz co to oznacza
Rozdział IX: Powiedz mi więcej 141
Rozdział X: Pasma i łańcuszki 145
Rozdział XI: Wielkie pytania 153
Rozdział XII: Aby dawać musisz otrzymać 167
Rozdział XIII: Ustąp z drogi 177
Rozdział XIV: Nadawanie tonu 195
Rozdział XV: Problemy do rozważenia 205
Część III – Ty i uzdrowienie Rekonektywne
Rozdział XVI: Wkraczanie w pole energii rekonektywnej 215
Rozdział XVII: Otoczenie uzdrowiciela 221
Rozdział XVIII: Budzenie uzdrowiciela w Tobie 231
Rozdział XIX: Odkrywanie energii 241
Rozdział XX: Trzeci partner 247
Rozdział XXI: Kontakt z pacjentem 269
Rozdział XXII: Czym jest uzdrawianie 281
Refleksje końcowe 295
O Autorze 300