Powiedz co jesz, a powiem Ci kim jesteś

To, co jemy, ma wpływ na nasze życie, myśli, wybory, zachowanie. Przesada? Niestety, nie.

Główna cecha dobrego pożywienia to by nam nie szkodziło. Znany amerykański biochemik Albert Lehninger w książce „Zasady Biochemii”, pisze, żywe komórki są samoregulującymi się układami chemicznymi, które skonfigurowane są do wykonania maksymalnie oszczędnej pracy. Mechanizmy trawienia w komórce i organizmie składającym się z komórek są takie same.
Z tego wynika, że w momencie gdy żadna z komórek nie wymaga energii a we krwi jest wszystko co potrzeba, żywność nie powinna być wchłaniana z jelita do organizmu.

Co zaburza ten mechanizm?

Każdy produkt spożywczy zawiera w sobie substancje, naturalne lub sztuczne, które uczestniczą w jego rozkładzie, niesie też ze sobą osobistą energetyczna wizytówkę – informację, która wyzwala różne reakcje biochemiczne potrzebne do jego strawienia i wpływu na nasze zmysły. Dlatego inaczej czuje się i zachowuje ktoś, kto je głównie mięso, inaczej wegetarianin, jeszcze inaczej witarianin. Surowe, organiczne i żywe produkty wpływają inaczej na ciało, emocje i myśli od tych, które są gotowane czyli nieżywe, uprawiane z użyciem chemicznych nawozów czy herbicydów, często zmienione genetycznie. Inaczej też nasz organizm trawi białko zwierzęce a inaczej roślinne. Różnice pojawiają się również gdy analizujemy skład i wartości oraz wpływ na nas tłuszczów czy to roślinnych czy zwierzęcych. Już w 1937 roku, pracujący w Instytucie Chemii Klinicznej profesor Paweł Kosakowski odkrył zjawisko „leukocytozy pokarmowej”. W wielu powtarzanych próbach okazało się, że po zjedzeniu gotowanych produktów poziom leukocytów czyli białych krwinek gwałtownie wzrasta. Taka reakcja tylko gwałtowniejsza występowała również po spożyciu żywności przemysłowo przetworzonej.

film Żywność w technice Kirliana

Co powoduje tak silną reakcję obronną? Co sprawia, że gotowane jedzenie postrzegane jest przez organizm jak toksyna?
Gotowanie pożywienia zmienia wibracje żywego produktu, zniekształca jego naturalną strukturę molekularną i niszczy enzymy. Substancje pokarmowe z surowego pożywienia rozkładane są przez enzymy własne produktu i nasze pokarmowe do określonej wielkości i określonych cząstek. Gotując kasujemy wysokie pasma wibracji ( a żywe rośliny mają wyższe wibracje od nas ) i pozbawiamy się możliwości skorzystania z nich, niszcząc enzymy produktu, zmuszamy organizm do tworzenia enzymów zastępczych. Gotowanie przemienia też białkowe struktury w formy nieprzewidywalnych kształtów, tworzy coś co organizm postrzega jak obcego. Pozbawione naturalnych kształtów gotowane białka, mają zazwyczaj tak mały rozmiar, że bez trawienia mogą przeniknąć ścianki jelit. Gdy trafią do krwi, postrzegane są jak toksyny, co prawda delikatne, ale organizm skupia na nich uwagę jak na wrogu i zaniedbuje w tym czasie inne działania jak sprzątanie i naprawy.

Zrób obserwuję organizmu po zjedzeniu pojedynczych produktów: surowych i gotowanych i przeprowadź analizę, myśli, emocji, reakcji fizycznych. Mierząc PH moczu lub/i krwi, morfologię, zanalizuj jakim typem biochemicznym jesteś. Polarnym jak Eskimos, który jedząc mięso utrzymuje właściwe PH w swoim ciele, czy zwrotnikowym, który potrzebuje jeść owoce i warzywa by utrzymać odpowiednie PH krwi i płynów ustrojowych. Jednak wyniki analiz, obserwacji i pomiarów mogą być bardzo niewiarygodne i odbiegać od typowych reakcji, gdy flora bakteryjna w naszych jelitach jest zniszczona lub zniekształcona.

Dlatego obserwacje rekcji fizycznych i pomiary PH, leukocytów, dają najszybsze i najbardziej wiarygodne wyniki po kuracjach oczyszczających, głodówkach, postach i odbudowaniu prawidłowej flory jelitowej i nabłonka przewodu pokarmowego.

Jeżeli twoje ciało nie będzie musiało bronić się przed zjadanym (czytaj: gotowanym) pokarmem i będzie miało właściwych pomocników do współpracy, zacznie wykonywać swoja ulubioną pracę OCZYSZCZANIE i REGENERACJA.

Tych, którym trudno zdecydować się by jeść tylko lub więcej surowego i żywego albo nie wiedzą jak tej zmiany dokonać, zapraszam na WARSZTATY. Ja sam jem dużo surowego i kiszonego ale wiem, że jest wielu dobrych ludzi nie wyobrażających sobie życia bez golonki, schabowego, gotowanych ziemniaków. Znam też wielu nieznośnych wielbicieli kiełków. Podobno Hitler nie jadł mięsa. Wszystko zależy od umiaru i poziomu świadomości na jakim jesteśmy. W nadmiarze nawet kasza może zaszkodzić i ciału i duszy.